trwa inicjalizacja, prosze czekac... GRY mmo

wtorek, 22 kwietnia 2014

Wznowienie działania!

Tak jak w tytule. Wznawiam działalność! Proszę o składanie kart postaci.
Pozdrawiam,
Alpha Mefisto

Od Mefisto- towarzysz cz.2

Odkąd mam Rascala nie czuję się samotny. Zawsze dopomoże, doradzi lub pocieszy. Czasami widzę go,jak kładzie się na trawie i wpatruje się w zachód lub wschód Słońca. Mam wrażenie, że za kimś tęskni.

-Rascal?-zapytałem pewnego wieczoru.
-Mefisto? Przestraszyłeś mnie...-odparł smutnie błądząc oczyma po dolinie pod nami.
-Czy ty... Za kimś tęsknisz?-zapytałem siadając niepewnie obok mego najlepszego przyjaciela.
-Tak. Mojego syna i żonę porwały magiczne istoty podobne do mnie, a ja wylądowałem w klatce, z której mnie uratowałeś. Mam nadzieję, że pewnego dnia ich odnajdę.-odpowiedział smutnie. Po policzku spłynęła mu łza. On mnie zawsze pocieszał, więc teraz ja pocieszę jego.
-To nie będę już przeszkadzał...-chciałem odejść, aby rozejrzeć się po lesie w poszukiwaniu jego rodziny, ale mi przeszkodził.
-Nie znajdziesz ich. Porywacze są do tego przygotowani.-zatrzymał mnie łapą.
-Skąd wiedziałeś, że chcę uratować twoją rodzinę?-zapytałem.
-Intuicja.
O nic więcej nie pytałem. Podążałem prosto do mojej jaskini. Następnego ranka obudził mnie ryk. Taki inny. Nie brzmiał jak od Rascala. Wybiegłem z jaskini. Zobaczyłem, że mojego towarzysza nigdzie nie ma. Z lasu wyszły trzy lwy.

Podbiegłem do nich jak najbliżej mogłem. Ukryłem się za krzakiem.
-Nie mogli daleko uciec.-powiedział jeden.
-Ktoś musiał im pomóc. Nie wyrwali by się nam!-krzyknął do pozostałych inny.
-A ja myślę, że dzisiaj ich nie znajdziemy. Może pójdziemy coś zjeść?-spytał ostatni.
-Ty tylko o jedzeniu! Dalej nie wierzę, że jesteśmy razem w paczce.-odwarknął pomarańczowo grzywy lew.
-To uwierz.-rzekł spokojnie największy i zarazem najstarszy. Był to ich dowódca.- Ma najlepszy węch i słuch.
-No dobra, dobra...-westchnął najmniejszy z całej trójki rodzeństwa.
-Pewnie to oni porwali rodzinę Rascala...-powiedziałam sam do siebie.
-Słyszałem coś!-powiedział do pozostałych średniego rozmiaru lew.-Może zawołać Razcala?
-Nie.-podsumował niebieski.-Jeszcze nie.
Obok mnie pojawił się Rascal.
-To moi bratańcy. Blue, Black i Grey. Porwali moją rodzinę razem z moim bratem Razcalem.
-Znalazłeś ich?! Super!-wykrzyknąłem zdradzając naszą kryjówkę.
-Uciekaj!- wykrzyknął Ras wyskakując zza krzaka powalając Grey'a. Blue uciekł, a Black walczył ze swoim wujkiem. Gnałem co sił w łapach. Dotarłem na prześliczną polanę. Był tam ktoś podobny do Rascala. To jego syn! Rzuciłem mu się na szyję.
-Ty żyjesz!-wykrzyknąłem przez łzy szczęścia. Nagle zza jego pleców skoczył na mnie Blue. Walczyłem z nim. Jak na swój wiek był bardzo silny.Wiedział kiedy zaatakuję, więc wykonywał uniki, a po tym ataki. Wyglądało to tak, jakby od zawsze mnie znał. Usłyszałem głos.
-Synku, zostaw tego biedaka, widzisz jak krwawi.- powiedział to Razcal.
 

 Po tym wybiegł zza drzew,lekko zmęczony Rascal.
-Kogo my tu mamy? Czyżby mój starszy braciszek?-żartobliwie powiedział do mojego towarzysza.
-Razcal. Mogłem się spodziewać.-westchnął.- Dawno Cię nie widziałem.
-To się napatrz bo już mnie nie zobaczysz nigdy!-wykrzyczał skacząc na swego brata z pazurami. Razcal trafił go w "pajęczynę" przy oku. Pełen werwy Ras rzucił się na nic niespodziewającego się Raza. Przydusił go do ziemii i odrzekł:
-To ty już mnie nie zobaczysz.
Po czym zabił niewdzięcznego bliźniaka. Blue podszedł do wujka.Widać było u niego skruchę. Rascal dumnie tłumaczył mu i jego braciom ich błąd. Uciekli do lasu. Mój przyjaciel padł na ziemię. Krew jeszcze bardziej sączyła się z jego oka. Syn podszedł do niego i założył przepaskę.
  
-Moja matka zmarła. Uratowała mnie.-powiedział na głos River,syn Rasa.
-Najważniejsze, że ty przeżyłeś.-powiedział przytulając go. 
-Już nigdy się od ciebie nie odłączę.-polizał ojca.
-Mam nadzieję. Jest już późno, chodźmy spać.-ziewnął wielki lew.
Wszyscy razem poszliśmy. Tej nocy spałem dobrze, a Rascal już nie wstawał o świcie, aby przyglądać się dolinie. Wszystko skończyło się dobrze.

poniedziałek, 2 września 2013

Od Alphy Mefisto-towarzysz

    Dziś był gorący, bezchmurny dzień. Postanowiłem iść do lasu, by się trochę ochłodzić w cieniu drzew. Gdy położyłem się w cieniu Wielkiego Dębu, usłyszałem potężny i ogłuszający ryk. Zaciekawiony, postanowiłem ruszyć w tę stronę. Gdy szedłem już tak gdzieś z kwadrans ryk się powtórzył. Był o wiele głośniejszy, tak że wiedziałem, że jest blisko. Gdy wyszedłem zza drzewa ujrzałem magiczne zwierzę, które było uwięzione między drzewami. Gdy próbowałem się zbliżyć, lew który był zajęty jego ,,klatką", spojrzał na mnie wzrokiem tak przeraźliwym, że musiałem się odwrócić. Otrząsnąłem się i zagadałem do niego.
-Cześć! Dlaczego tu siedzisz?-zapytałem z uśmiechem. On tylko usiadł odwrócony do mnie tyłem, więc powtórzyłem pytanie.-Dlaczego tu jesteś?
-Bo nie mogę wyjść. To magiczna klatka.-odparł zwieszając głowę.
  Podszedłem do niego i spróbowałem dotknąć, lecz było tam niewidzialne pole siłowe, przez które nie można było się przedostać. Lecz ja miałem Asa w rękawie. Prze teleportowałem się do stwora i wyfrunąłem z nim z jego klatki.
-Dziękuję.-powiedział i zapytał-Czy chcesz bym został twoim towarzyszem?
-Eee...-zrobiłem pauzę, przez którą lew czuł się niepewnie, lecz po chwili odpowiedziałem-Oczywiście!
  Wróciliśmy razem do jaskiń, gdzie długo ze sobą rozmawialiśmy. Chyba staliśmy się naprawdę dobrymi przyjaciółmi.

sobota, 24 sierpnia 2013

Witam!

Cześć!
Jestem dziewczyną, ale tu będę Basiorem, ponieważ jest ich zawsze mało. A więc coś o mnie.























Imię: Mefisto (Po jakiemuś tam Diabeł xD)
Wiek: 2,5 roku
Płeć: Basior
Żywioł: Magia, Powietrze
Moce: Potrafi wszystko wyczarować, przewidywanie przyszłości, czytanie w myślach, rozmowa ze zwierzętami, teleportacja, latanie z prędkością światła
Status: Alpha
Funkcja: Przewodzi stadu, szaman
Cechy charakteru: Miły, małomówny, tajemniczy,oddany, odda życie dla watahy, inteligentny, czujny, rozważny, nieufny, często sam odnosi różne obrażenia ratując innych,
Co lubi: Zachód i wschód słońca, pływać w rzece, czarować, chodzić po lesie, latać, szczeniaki
Czego nie lubi: Gdy ktoś go okłamuje, wielkich tłumów, walk o coś nieważnego, plotek, nierozważnych wilków
Boi się: Wojny, że komuś z watahy coś się stanie
Cechy charakterystyczne: świecące biało niebieskie plamki na ciele, czarne paski na ogonie
Historia: Kłusownicy zabili jego rodziców gdy był jeszcze szczeniakiem. Gdy był już starszy postanowił założyć watahę.
Motto: ,,To, co pozornie wydaje się łatwe, w rzeczywistości jest rzeczą prawie niemożliwą"
Partner: Szuka
Towarzysz: Rascal
Talizman:



















Inne zdjęcia:
W furii
 










Właściciel: dino1011(HW) Dinooxd(DG)